Kultowy element garderoby Biała koszula Najprostsza rzecz w szafie i jedna z najbardziej niejednoznacznych. Bywa mundurem, manifestem, wieczorową kreacją i planem ratunkowym na dzień, w którym garderoba odmawia współpracy. Od bielizny do deklaracji Historia białej koszuli zaczyna się jako historia rzeczy ukrytej. Przez stulecia pozostawała częścią bielizny, przeznaczoną raczej do oglądania w prywatności niż na salonach. Jednym z momentów, które naruszyły tę granicę, był portret Marii Antoniny w lekkiej, muślinowej chemise à la reine. Obraz wywołał skandal, bo królowa wyglądała zbyt swobodnie, niemal intymnie, jakby ubranie domowe nagle zażądało miejsca w przestrzeni publicznej. Później koszula nabierała kołnierzyka, mankietów i społecznych znaczeń. Biel stała się znakiem pracy, która nie brudzi rąk, a „biały kołnierzyk” wszedł do języka jako symbol biura i statusu. Jednocześnie tę samą rzecz przejęła artystyczna bohema. To napięcie między dyscypliną a nonszalancją pozostało w niej do dziś. Hollywood nosi ją po swojemu Do sławy białej koszuli przyczyniło się kino, ale nie zrobiło z niej jednego kostiumu. Katharine Hepburn nosiła ją z szerokimi, inspirowanymi męską garderobą spodniami. Lauren Bacall w Key Largo zestawiła ją z obszerną spódnicą i paskiem. Audrey Hepburn w Rzymskich wakacjach podwinęła rękawy i wsiadła na skuter z Gregorym Peckiem, precyzyjnie ubrana, a jednak całkowicie wolna. Marilyn Monroe w Skłóconych z życiem pokazała jej surową, codzienną stronę. Kim Basinger w 9½ tygodnia przesunęła ją w stronę zmysłowości. Ten sam przedmiot potrafi więc wyglądać niewinnie, bezczelnie, romantycznie albo chłodno, zależnie od osoby, gestu i sposobu zapięcia kilku guzików. Między uniformem a buntem Projektanci kochają białą koszulę właśnie dlatego, że nie trzeba jej wymyślać od nowa. Wystarczy zmienić proporcje: przesunąć linię ramion, poszerzyć rękaw, wydłużyć tył albo pozwolić tkaninie pracować jak rzeźbie. Carolina Herrera uczyniła z niej własny znak rozpoznawczy; inni rozmontowywali ją i składali ponownie, aż z biurowego uniformu zostawała czysta forma. Patti Smith zrobiła coś jeszcze innego. Na okładce debiutanckiego albumu Horses, sfotografowanej przez Roberta Mapplethorpe’a, biała koszula nie łagodzi jej wizerunku. Podkreśla jego siłę i androgyniczność. W 1992 roku, na okładce stulecia amerykańskiego Vogue’a, grupa supermodelek pojawiła się w białych koszulach Gap. Jedna rzecz połączyła haute couture, masową modę i portret pokolenia. Nie ma jednego sposobu noszenia białej koszuli. I całe szczęście. Poza czasem Fenomen białej koszuli polega na tym, że nie narzuca osobowości, raczej ją ujawnia. Na jednej kobiecie będzie dyskretna, na innej surowa, teatralna albo sensualna. Przetrwała dekady trendów, bo nie należy do żadnej konkretnej dekady. Jest ponad wiekiem, sylwetką i chwilową modą. W dni, kiedy mamy problem z garderobą, zwykle nie chodzi o garderobę, tylko o nas. Biała koszula przywraca wtedy spokój i harmonię. Pasuje do dżinsów, wieczorowej spódnicy, cygaretek i bryczesów. Nie jest tylko ikoną do oglądania. Jest jedną z najbardziej praktycznych rzeczy, jakie możemy mieć od rana do wieczora. Czy trzeba jeszcze przekonywać? Zdjęcia: Peter Lindbergh, Max Mara, Michael Kors, Gauchère, ELLE France, Pinterest oraz archiwum Żurnalu.